wtorek, Czerwiec 19

Atomowe fakty i mity

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Bogdan Żmijewski

 Wiele jest mitów o elektrowniach atomowych, szczególnie po Czarnobylu i Fukushimie, że należy je likwidować i nie budować nowych z powodów środowiskowych, a szczególnie bezpieczeństwa z uwagi na radioaktywność elektrowni i odpadów.

Ale fakty są zgoła inne. Odpadów z elektrowni atomowych jest niewiele, szczególnie dlatego że zużyte paliwo w 96 % poddaje się „regeneracji” do ponownego użycia. Dużo więcej odpadów, w tym promieniotwórczych jest z elektrowni węglowych. Gdyby każdy z nas korzystał przez całe życie tylko z atomowego prądu, to ilość odpadów radioaktywnych w przeliczeniu na jednego odbiorcę zmieściła by się w jego dłoni.

Odpady te zabezpiecza się w pojemnikach szklanych, które nie ulegają degradacji i chowa się głęboko pod ziemią. Elektrownia węglowa wytwarza odpadów 200 tysięcy razy więcej –  w przeliczeniu na jednego odbiorcę ok. 30 ton –  w tym promieniotwórczych więcej niż z elektrowni atomowej.

Elektrownia jądrowa w istocie nie promieniuje. Można mieszkać w jej pobliżu. Więcej promieniowania otrzymujemy podczas lotu samolotem np. 0,04,SV podczas lotu Warszawa – Chicago lub będąc na nartach w wysokich górach. Więcej niż elektrownia promieniują banany, które mają radioaktywny potas K-40.

Elektrownia jądrowa o właściwej technologii i zabezpieczeniach jest bezpieczna dla środowiska. Pozwala walczyć ze smogiem. Nie emituje pyłów, siarki, tlenków azotu, metali ciężkich i gazów cieplarnianych. Tylko dzięki elektrowniom atomowym w UE emituje się o 700 milionów ton rocznie mniej dwutlenku węgla. Bardziej na promieniowanie narażeni są górnicy węglowi niż pracownicy elektrowni jądrowej.

Nie można porównywać elektrowni jądrowej do broni atomowej, bo to inna technologia. Inna też jest zawartość rozszczepialnego uranu 235. W reaktorze jądrowym jest go 3-5 % w masie paliwa, więc proces rozszczepienia przebiega wolno w sposób kontrolowany. W bombie atomowej jest tego izotopu 90 % w masie, a rozszczepienie jest nagłe i niekontrolowane.

Obecnie są budowane elektrownie generacji III+, a projektuje się już atomówki IV generacji ze specjalnymi zabezpieczeniami przed katastrofą, awarią lub atakiem terrorystycznym np. przed uderzeniem w reaktor dużym samolotem, poprzez budowę żelbetowych ścian osłonowych o grubości kilku metrów. Często stawia się dwie takie ściany i dubluje się lub potraja systemy zabezpieczeń, chłodzenia, czy zasilania awaryjnego.

Nie jest prawdą, że po Fukushimie świat odwraca się od elektrowni jądrowych. Mieli się odwrócić Niemcy, ale wcale tego nie czynią, to była czysto polityczna deklaracja z uwagi na koalicję z SPD i Zielonymi. Obecnie na świecie jest ok. 450 elektrowni atomowych, z czego w Europie Zachodniej ponad 115, w USA ok. 100, a w Europie Środkowo – Wschodniej ok. 70. Energia atomowa stanowi 11 % produkcji energii elektrycznej na świecie. Udział ten rośnie i planuje się, że do roku 2050 wyniesie ponad 30 %. Już dziś w Europie wynosi on ok. 30 % (od 17-72), w Ameryce 20, Słowacji i Ukrainie oraz Węgrzech ponad 50 %, a we Francji 72 %. Buduje się ok. 60 nowych atomówek i planuje kolejnych kilkadziesiąt do produkcji prądu, ciepła i odsalania wody. Na rynku przewodzi Rosja, Chiny i Ameryka, a współpracują z nimi w szczególności Korea Południowa i Japonia oraz wiele podmiotów z innych krajów, które są podwykonawcami elementów specjalistycznych.

Producentami elektrowni są głównie firmy państwowe lub z udziałem i kontrolą państw.

Realizuje się elektrownie atomowe z powodów ekologicznych i dlatego, że złoża klasycznych surowców energetycznych powoli się kończą, a ich wydobycie jest coraz droższe. Natomiast złoża uranu starczą na miliony lat, szczególnie przy wprowadzeniu nowych technologii jego wydobycia i recyklingu oraz prędkich reaktorów powielających. Obecnie cena uranu nie jest wysoka. Wręcz są jego nadwyżki, szczególnie z uwagi na międzynarodowe porozumienia dotyczące ograniczenia ilości głowic jądrowych. Z tego powodu bezpośredni koszt produkcji energii elektrycznej jest niższy niż z węgla, a szczególnie z gazu. Faktem jest, że budowa elektrowni atomowej jest szalenie kosztowna tj. 2-3 krotnie droższa od węglowych, czy gazowych. Zatem zwrot na kapitale następuje dopiero po ok. 25 latach. Zakłada się żywotność elektrowni jądrowych na ok. 60 lat. Dla węglowych jest to ok. 40 lat.

Ktoś może powiedzieć, że ładnie piszę, ale przecież była Fukushima i Czarnobyl. Tu trzeba wyjaśnić, że katastrofa w Fukushimie była na skutek trzęsienia ziemi i tsunami. Awaria nastąpiła ponieważ zniszczeniu uległo zasilanie elektrowni, w tym rezerwowe, które zalała fala tsunami. Mało kto wie, że przy tej awarii i jej zapobieganiu nikt nie zginął, a Fukushima znowu działa. W Fukushimie nie doszło do eksplozji atomowej, tylko nagromadzonego wodoru.  W Czarnobylu nastąpił pożar grafitu w reaktorze. To był prymitywny i niestabilny reaktor produkujący pluton do celów wojskowych. Katastrofa była skutkiem niebezpiecznego eksperymentu w czasie którego utracono kontrolę nad reaktorem. Dziś takich reaktorów się nie buduje.

Dziś można zamówić elektrownię w systemie BOO – zaprojektowanie, budowa i eksploatacja płacąc tylko za kupiony prąd od elektrowni. Nie trzeba więc wykładać kasy na budowę. Dziś koszt budowy elektrowni atomowej o mocy 1200 MW to ok. 5-6 mld euro. Budowa w Polsce elektrowni 2 x 1,5 GW to koszt ok. 50 mld zł. Ale ceny te spadają z uwagi na rozwój technologii, bo budowa elektrowni atomowych ma obecnie charakter przemysłowy powtarzalny, a nie indywidualny. Obiekty takie podlegają międzynarodowej certyfikacji. Są ustalone normy i standardy wykonania i systemowe, tym w kontekście zabezpieczeń.

Obecnie projektuje się i bada małe elektrownie 100-300 MW bezobsługowe do celów komunalnych i przemysłowych, które się samoczynnie wyłączają w razie awarii.

Oczywiście zamówienie elektrowni to decyzja polityczna. Najtaniej proponują Rosjanie i co warto podkreślić są nowocześni, wręcz wiodący w niektórych technologiach. Rosjanie sprzedają do RPA, Indii, Argentyny, Brazylii, Iranu, Jordanii, Finlandii, Turcji, Węgier, Emiratów Arabskich i innych. W ostatnich 5 latach na sumę ponad 300 mld USD.

Co ciekawe Rosja sprzedaje paliwo uranowe nie tylko do tych elektrowni, ale i do USA. Sprzedaje też do Chin, z którymi z jednej strony konkuruje na tym rynku, a z drugiej strony współpracuje w wymianie naukowej i technologicznej oraz paliwowej. Ciekawym jest, że Rosja ma udziały w wielu kopalniach uranu na świecie, w tym w USA raz Australii i Kazachstanie, gdzie jest go bardzo dużo. W Polsce też jest, ale jego wydobycie jest zbyt drogie. Eksportują też elektrownie trochę Francuzi i Koreańczycy, ale głównie Chińczycy i Amerykanie (najnowocześniejsze) tj. firma amerykańska Westinghouse, w której głównym udziałowcem są Japończycy (Toshiba).

Pytanie więc jaką i u kogo elektrownię zamówić i na jakich warunkach realizacji i finansowania?

Udostępnij

About Author

Comments are closed.