sobota, Lipiec 20

Dzisiejsze partie polityczne nie mają przyszłości

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Andrzej Rogiński

Człowiek ma prawo do wolności. Przeciwieństwem wolności jest zniewolenie. Różne są formy tego zniewolenia: niewolnictwo, okupacja czy zawłaszczenie praw obywatelskich.

Czym zajmują się partie polityczne w Polsce? Walką o władzę. Po co partiom posiadanie władzy? Dla samozadowolenia a przy okazji dla zapewnienia dobrze płatnej pracy dla swych członków.

Czy partie sprzyjają demokracji? Demokracja ma zapewniać współudział obywateli we władzy. Gdy patrzę na Sejm to widzę jedynowładztwo jednej partii, która dysponuje większością. Gdy patrzę na Radę Warszawy to widzę jedynowładztwo jednej partii. I w Sejmie i w Radzie Warszawy zasiadają wyłącznie osoby z list partyjnych. A przecież do partii politycznych nie należy więcej niż jeden procent Polaków. A zatem partie nie reprezentują ogółu obywateli. Reprezentują jedynie wynik głosowania, którego zasady ułożyli dla siebie a nie dla obywateli. Powoływanie się przez polityków na mandat dany im przez suwerena jest zwyczajnym kłamstwem.

Dwie największe partie robią co mogą, aby nikt poza nimi nie decydował o funkcjonowaniu państwa. Ich komitety centralne zajmują się głównie produkcją pomysłów na wybielenie siebie a pognębienie przeciwnika. Zawłaszczyły nawet media i to do tego stopnia, że w zasadzie poza ich funkcjonariuszami  nie ma miejsca na wypowiedź innych. Jeszcze by się Naród dowiedział, że są ludzie inaczej myślący niż władza a co gorsza chcieliby zdobyć mandaty posłów czy radnych. Strach przed możliwością utraty choćby cząstki władzy paraliżuje komitety centralne.  Partie zabetonowały się dzięki ordynacji wyborczej oraz finansowaniu z budżetu państwa. Na tych dwóch filarach oraz na wzajemnej nawalance – bo ta jest po to by nie było słychać o oczekiwaniach większości Polaków – stoi system polityczny.

Partie wprowadziły zasadę parytetu kobiet i mężczyzn na listach wyborczych. I to jest demokracja na niby. Wciąż obywatele nie posiadają  biernego prawa wyborczego bo to przysługuje osobom, które wpisane są na listy kandydatów przez władze partii.  Obywatel posiada jedynie czynne prawo wyborcze, tj. może wrzucić swój głos do urny. I to jest wszystko co obywatelowi wolno. Podczas kadencji  władze sprawują komitety centralne a ich przedstawiciele obłudnie mówią, że czynią to czego oczekuje suweren, w sposób dowolny interpretują wolę suwerena. A przecież to nie on ich wybrał lecz sami się wybrali. Obywatele nie współuczestniczą w sprawowaniu władzy. Nastąpiło zawłaszczenie biernego prawa wyborczego i jego pochodnych.

All you need is vote – tak brzmi nazwa konkursu ogłoszonego 21 kwietnia przez rządową Polską Agencję Prasową a skierowanego do uczniów. Słowa te znaczą tyle co Wszystko czego potrzebujesz to głosowanie. To jeden z przykładów obnażających stosunek partii do obywateli. Obywatelom przysługuje wyłącznie oddawanie głosów. Teraz urabia się nawet młodzież.

Często słyszymy z ust partyjniaków, że chodnik nie jest partyjny. To co wobec tego robią partie polityczne w samorządzie? Dla wyłonienia rządu przez Sejm potrzebne jest poparcie większości posłów, których zadaniem jest dbać o stabilność swojego rządu oraz o uchwalanie przepisów przez ten rząd przygotowywanych. W tym przypadku przynależność partyjna posłów jest zasadna. Premiera wysuwają partie i z tym się godzę. Ale w samorządzie nie widzę uzasadnienia dla takiej roli partii. Po pierwsze dlatego, że prezydenta miasta wybiera ogół mieszkańców. Po drugie władza powinna być reprezentatywna. A zatem w składzie Rady Warszawy powinna znajdować się możliwie szeroka reprezentacja obywateli. Dzisiaj ta Rada reprezentuje wyłącznie partie polityczne.

Czy tak będzie zawsze? Jak uczy historia imperia upadają, a tym bardziej partie z czasem odchodzą w nicość. Za nami tysiąc lat państwowości i ponad siedemset od nadania Warszawie praw miejskich. W tym czasie obce państwa okupywały nasze ziemie. Dzisiaj czas przemian społecznych, politycznych następuje znacznie szybciej niż w przeszłości. Trudno przewidzieć co spowoduje zmianę. Ale pewne jest, że coraz więcej ludzi stawać się będzie głosicielami poglądu, że Polacy nie chcą być dzieleni na lepszych i gorszych, że uznają za oczywiste swoje prawo do udziału w sprawowaniu władzy. Ten proces zmian już jest widoczny. Od aktywności tych, którzy żądają pełni praw obywatelskich, w znacznym stopniu zależy tempo nadchodzących zmian. Partiokracja jest na krawędzi przeżycia.

Dlaczego tak sadzę? Nie ma takiej siły, która by pozbawiła ludzi nadziei. Koniec  zniewolenia przez antydemokratyczne partie  jest oczywisty. Musimy być cierpliwi, robić swoje i być gotowi bo nie wiadomo kiedy nastanie dzień wolności.

Udostępnij

About Author