niedziela, Wrzesień 22

Ministrowie postraszyli zatruciem Wisły

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Andrzej Rogiński

29 sierpnia, po posiedzeniu rządowego sztabu kryzysowego w związku z awaryjnym wylewaniem ścieków do Wisły odbył się briefing dla dziennikarzy. Dowiedzieliśmy się z niego m.in., że wojsko zbuduje most pontonowy przez Wisłę, aby umożliwić położenie na nim rur, którymi ścieki popłyną z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka”.

Oprócz Mariusza Błaszczaka, ministra obrony narodowej wypowiadali się także Łukasz Szumowski – minister zdrowia, Henryk Kowalczyk – minister środowiska, Michał Dworczyk – minister, szef kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Do Wisły wpływa 260 tysięcy metrów sześciennych na dobę. Fala skażenia dociera do Płocka. Już w rzece pływają śnięte ryby. W zakolach, zastoiskach mogą rozwijać się bakterie a więc możliwe potencjalne zagrożenie ryzykiem epidemiologicznym. Grozi nam zatrucie aż do Gdańska. Trzeba zatrzymać tę katastrofę.

Sytuacja na pewno jest bardzo poważna. Ale czy ministrowie wywołali nadmierny strach? Czy te wypowiedzi miały jakiś związek z kampanią wyborczą do parlamentu? Trzeba pamiętać, że ministrowie są z PiS a prezydent Warszawy jest członkiem PO.

Według Michała Dworczyka do Wisły wlewa się 260 tys. m sześc. na dobę. Sprawdziłem liczbę mieszkańców w ośmiu dzielnicach Warszawy: Bielany, Bemowo, Żoliborz, Wola, Śródmieście, Ochota, Włochy i Mokotów. Mieszka w nich łącznie 1 125 490 osób. Uwzględniłem wszystkich mieszkańców Mokotowa aczkolwiek ścieki odbierane były przez Wisłę do „Czajki” z części tej dzielnicy. Jedna osoba pobiera średnio 150 l wody co oznacza, że tyle samo spuszcza do ścieków. A zatem do Wisły wpływa 168, 8 tys. m sześc. na dobę. Minister pomylił się więc o prawie 91,2 tys. m sześć. Warto by te dane znało wojsko, które buduje most pontonowy. Warto wiedzieć, że pomimo niskich stanów wody rzeka poradzi sobie ze stołecznymi ściekami. Do Płocka nie dopłyną.

Henryk Kowalczyk wyjaśnił, że ścieki, które w 2012 r. wpływały do Wisły były podczyszczane mechanicznie a ich ilość była „nieporównywalnie niższa” niż obecnie. Warto przypomnieć, że oczyszczalnia „Czajka” odbiera ścieki od 2012 r. Wcześniej Wisła nie była zatruta przez stołeczne ścieki.

Zdaniem Andrzeja Nowakowskiego, prezydenta Płocka sytuacja jest stabilna i nieustannie monitorowana przez Wodociągi Płockie przy współpracy ze wszystkimi odpowiedzialnymi służbami. Przypomniał on rok 2018 r., kiedy to z rurociągu PERN do Wisły lała się ropa. Nikt wówczas o katastrofie nie mówił. A przecież ropa dla środowiska jest groźniejsza od ścieków.  Przypomniał też, że nie było też mowy o katastrofie, kiedy w 2016 r. Orlen wyemitował do atmosfery duże ilości benzenu, co spowodowało dolegliwości wielu płoczczan.

Bardzo martwi mnie, że ani rząd ani władze Warszawy nie poinformowali o przyczynach awarii stosunkowo nowego obiektu a co za tym idzie o sposobie usunięcia tych przyczyn. Martwi mnie również to, że dziennikarze żadnej ze stacji telewizyjnych, żadnego papierowego dziennika  nie zadali stosownych pytań inżynierom ale za to zadawali niekompetentne pytania politykom, którzy bredzili. Czyżby w Polsce zabrakło redaktorów? Czyżby w Warszawie nie było Politechniki i SGGW? I jeszcze jedno: przydałoby się opracować procedury postępowania na wypadek tego typu awarii. Póki co państwo polskie nawala.

Udostępnij

About Author