piątek, 14 październik 2016 18:17

Do Tadeusza Porębskiego

Napisane przez  Bogdan Żmijewski

Tadeuszu. Zawsze Cię postrzegałem sympatycznie jako faceta kulturalnego, z dystansem do otoczenia, choć zaangażowanego w debatę publiczną z lekką nutką socliberalizmu, którego nie podzielam. Zawsze jednak szanowałem Twoje poglądy. Miałem czasem zastrzeżenia do warstwy prawno-merytorycznej, ale tolerowałem tę niewiedzę jako dopust boży.

Czytając Twój artykuł w „Passie” zatytułowany „Czy Andrzej R. wykonuje zadanie zlecone?” dotyczący spraw związanych z reprywatyzacją nieruchomości przy ul. Narbutta 60 jestem zmuszony zmienić zdanie o Tobie. Sposób, w jaki potraktowałeś w swoim artykule Redaktora Andrzeja Rogińskiego i jego gazetę „Południe”, uważam za towarzysko niedopuszczalny. Ty nie walczysz na argumenty prawne. Ty kierujesz obraźliwe słowa ad personam. Uważasz, że osoba opiniodawcza zapewne pracuje na czyjeś zlecenie. Przecież Andrzej za pomówienie może puścić ciebie w kalesonach. Wszystko dlatego, że informacje i analizy prawne zawarte w artykule Andrzeja podrażniły twoje ego. Nie chcesz, by podjętym przez ciebie tematem ktokolwiek poza tobą się zajmował.

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że w swoim artykule sam potwierdziłeś argumentację Andrzeja, że podpisanie umowy będącej skutkiem wydania prawomocnej decyzji zwrotnej nie zostało przez ciebie uniemożliwione. Ze sprawy wynika, że strony albo nie uzgodniły wyceny nakładów poniesionych przez miasto na budowę tego domu, albo były właściciel nie posiada stosownej kwoty, którą winien zapłacić Miastu. Kwoty wyceny nie znam. Zwracam jedynie uwagę na zasadę, że wycena tej kwoty nie powinna wynikać z rynkowej wyceny lokalu - jak Ty uważasz - tylko z wartości nakładów poniesionych przez Miasto lub Skarb Państwa. Ustawowo rynkowa cena lokalu obejmuje również prawa do gruntu. Od wartości lokalu trzeba więc odjąć wartość gruntu. Wtedy zostanie określona kwota do zapłacenia. Na tym polega twój błąd, wynikający z niewiedzy. Żądasz, by były właściciel zapłacił rynkową cenę za lokale oraz za swój grunt. Przecież to absurd. Należy w rozliczeniach uwzględnić kwotę nakładów poniesionych przez byłego właściciela, jeśli takowe miały miejsce. Piszę o zasadach prawnych, by edukować, a nie manipulować. Najlepiej by było, aby byłemu właścicielowi nie zwracać lokali zamieszkałych przez lokatorów, których nie wybudował lecz zwrócić odszkodowanie za grunt. Ale przepisy na to nie zezwalają.

Winieneś chyba, Tadziu, zresetować się. Przeczytaj jeszcze raz to, co napisał Andrzej, i swoje własne teksty. Zalecam czytać powoli. A jak trudno ci będzie zrozumieć, to dwa razy.

Jeśli potrzeba coś wyjaśnić w kwestiach prawnych, to dzwoń do mnie jak w dym. A co do Twoich sugestii, że pani prokurator Rinas decyzją z lipca 2015 roku kryje bezprawne działania męża, wiceburmistrza Krzysztofa Rinasa, w sprawie reprywatyzacji Narbutta 60, to zważ, że decyzja o zwrocie nastąpiła 26 maja 2014 r., a pan Rinas został wiceburmistrzem 8 stycznia 2015 r. W dodatku sprawy zwrotowe nie leżą w kompetencji Zarządu Dzielnicy Mokotów. Ponadto, jak możesz żądać, by pani prokurator wyłączyła się ze sprawy dotyczącej podmiotu, w którym zatrudniony jest jej mąż, pomimo że on nie zajmował się tego typu sprawami.

Tadziu, emocje są złym doradcą. Winieneś zatelefonować do Andrzeja, wiadomo w jakim celu.

Bogdan Żmijewski

Blowjob