piątek, 23 grudzień 2016 12:19

Chowanie głowy w śmieci

Napisane przez  Bogdan Żuber

Minęły już trzy lata od rewolucji śmieciowej, kiedy to gminy przyjęły na siebie obowiązek odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych w zamian za opłaty pobierane od mieszkańców.

W Warszawie, jak pamiętamy, wdrożenie następowało w dwóch etapach. Przez prawie pół roku w niektórych dzielnicach obowiązywał tzw. system pomostowy, ponieważ ratuszowi nie udało się zakończyć na czas postępowań przetargowych. W 2017 roku kończą się zawarte na okres trzech lat umowy na odbiór i zagospodarowanie odpadów z MPO, Lekaro i Sitą.

Pamiętamy, jakie kłopoty były przy przetargach na usługi teraz realizowane. Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że postępowania przetargowe ze względu na skalę zamówienia, trwają co najmniej kilka miesięcy. Tymczasem miasto nie rozpisało jeszcze przetargu. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że ratusz przedłużył obowiązujące umowy o kolejne dwa lata oraz podniósł o 10 % wynagrodzenia firmom odbierającym nasze śmieci. Mam wątpliwości, czy była podstawa prawna pozwalająca na przedłużenie terminu umów, a co dopiero wydłużenie ich trwania aż o dwa lata. A jeśli tak, to w jakim trybie i na jakich warunkach je przedłużono? Pamiętajmy, że są to kontrakty opiewające na dziesiątki milionów złotych i milczenie w tak ważnej sprawie jest po prostu przejawem lekceważącego traktowania społeczeństwa. Brak ogłoszenia przez ratusz przetargu bardzo uwiarygodnia plotkę o przedłużeniu umów, gdyż w przeciwnym razie zabraknie wymaganego czasu na procedowanie.

Sytuacja w przyszłym roku będzie także bardzo trudna ze względu na brak mocy przerobowych instalacji do zagospodarowania odpadów komunalnych. Protesty mieszkańców Radiowa i Bielan, dotyczące kompostowni MPO na Radiowie czy mieszkańców Woli Duckiej, dotyczące instalacji firmy Lekaro, obnażyły słabości zastosowanych technologii.

Podobnego zdania jest Urząd Marszałkowski, który odmówił MPO udzielenia pozwolenia zintegrowanego na prowadzenie instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych, zlokalizowanej przy ul. Kampinoskiej 1 w Warszawie. W tej sytuacji decyzją Głównego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ) z dniem 31 grudnia 2016 r. kompostownia powinna zostać zamknięta. Jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny po odwołaniu się MPO wstrzymał decyzję GIOŚ i zdecydował, że nie musi być zamknięta do końca grudnia br. Dla mnie postanowienie WSA jest niezrozumiałe. To tak, jakby przywrócić kierowcy możliwość korzystania z auta, wiedząc, że nie posiada on prawa jazdy.

Niepewne są też losy uzyskania pozwolenia zintegrowanego na prowadzenie instalacji Lekaro.

Gdyby te dwie instalacje nie mogły przyjmować w 2017 roku zmieszanych odpadów komunalnych (MPO – 230 000 ton, Lekaro - 200 000 ton) wystąpiłyby gigantyczne kłopoty z zagospodarowaniem warszawskich śmieci.

To nie jedyne problemy, z którymi władze miasta będą musiały zmierzyć się w 2017 roku.

Pomocne w określeniu ich będzie rzetelne podsumowanie trzyletniego okresu obowiązywania dotychczasowych umów z wykonawcami. Chcielibyśmy wiedzieć, czy firmy należycie wywiązały się z powierzonych zadań, czy wysokość pobieranych opłat została trafnie określona? W jakim stopniu nowy ład śmieciowy przyczynił się do mniejszego zanieczyszczania środowiska naturalnego, jak zwiększył się poziom odzysku surowców i recyklingu? Jakie elementy tego systemu funkcjonowały poprawnie, a które wymagają zmiany? Czy były nałożone kary na firmy i na jaką kwotę ogółem?

Mieszkańcy, płacąc tzw. podatek śmieciowy, mają prawo poznać odpowiedzi na te pytania. Wygląda na to, że władze miasta celowo nie informują nas o problemach oraz o sposobach ich rozwiązywania. Chowanie głowy w piasek, a w tym przypadku w śmieci, może budzić podejrzenia, że nie wszystko jest w porządku. Apeluję do radnych, aby gospodarka odpadami w trybie pilnym trafiła pod obrady Rady Warszawy. Musimy mieć pewność, że w przyszłym roku nie grozi nam Neapol.

Bogdan Żuber
Autor jest inżynierem inżynierii środowiska, byłym radnym Warszawy

Blowjob