piątek, 30 czerwiec 2017 17:55

Parkingi czy korki

Napisane przez  Bogdan Żmijewski

Władze miasta zaproponowały, by Rada Warszawy zatwierdziła w miejskim budżecie 20 mln złotych na budowę parkingów podziemnych w Warszawie. Planuje się zatem wydać na ten cel łącznie 200 mln złotych, by mogło zaparkować tam 2000 samochodów. To oznacza, że jedno miejsce parkingowe będzie kosztować 100 tys. zł?

Zamiar budowy tych parkingów moim zdaniem jest kompletną bzdurą. Powinno się bowiem budować parkingi przy węzłach komunikacji zbiorowej przed miastem, by ograniczyć ruch samochodów w Warszawie. Za kwotę 200 mln złotych można by wybudować nie 2 tysiące miejsc na parkingu podziemnym, a 40 tysięcy miejsc naziemnych (średnio 5 tys. zł za jedno miejsce). Taka skala realizacji parkingów istotnie zmniejszyłaby ruch w mieście, do którego wjeżdża codziennie ok 300 tys. pojazdów.

Władze Miasta obiecują, że pierwszy parking przez nich planowany za kwotę 25 mln złotych będzie budowany już w przyszłym roku. Po co zatem blokować w budżecie aż 200 mln złotych na budowę kolejnych parkingów. Niedorzecznością jest zamiar budowania parkingów podziemnych poza ścisłym centrum na terenach, gdzie nawet nie obowiązuje system płatnego parkowania.

Deklaracje władz Warszawy, że parkingi będą budowane już w przyszłym roku, są fikcją literacką pod publiczkę, bo przecież przed pozwoleniem na budowę trzeba uzyskać decyzje środowiskowe. A to trwa czasem rok – dwa, z uwagi na protesty sąsiadów i ekologów.

Miastu potrzebny jest dobry gospodarz, a nie parada blagierów.

Bogdan Żmijewski