niedziela, 24 wrzesień 2017 16:54

Klęska Biura Architektury

Napisane przez  Bogdan Żmijewski

Mija już blisko rok od kiedy dyrektorem Biura Architektury i Planowania Przestrzennego (BAiPP) w drodze konkursu została wybrana mgr arch. Marlena Happach. Dostała bardzo duże poparcie środowisk lewackich, w tym ruchów miejskich i Gazety Wyborczej. Nie miała żadnych istotnych dokonań w zawodzie, a jej doświadczenia głównie dotyczyły projektowania podwórek osiedlowych oraz wnętrz bibliotek, czyli aranżacji. To była uczennica dra Krzysztofa Domaradzkiego, który sporządza w Warszawie dużo planów miejscowych, a prawie każdy jest uchylany przez Wojewodę, często w dużej części, a nawet w całości. Szczególnie drastyczne przykłady to plany: Tynkarska, Sporna, Foksal.

Obejmując dyrektorstwo Marlena Happach obiecała w szczególności zdynamizować planowanie przestrzenne. W jej ocenie planów w Warszawie było mało i wiele z nich pozostawia wiele do życzenia od strony prawno – merytorycznej, z czym się zgadzam. Obiecała, więc zwiększenie wydajności i jakości. Wielu jej uwierzyło.

Rzeczywistość okazała się zgoła inna. Przyjęto nowych pracowników do BAiPP, w tym pracowników od planowania przestrzennego, a jest gorzej niż było. Spadła bowiem liczba uchwalanych planów. W roku 2017 uchwalono ich 9, a planowano uchwalenie 24. Jest już połowa września i nie wygląda, że będzie lepiej. W poprzednich latach średnio rocznie uchwalano do 12 planów. Znaczną część planów tj. 34 uchylił Wojewoda, szczególnie ostatnio często w znacznym zakresie np. Foksal, Bohaterów Września, Sporna, a nawet w całości dla nieruchomości Langiewicza 1/3 i mpzp ul. Tynkarskiej. Więc faktycznie uchwalono ich w ostatnim roku znacznie mniej.

Niektóre plany po ich publicznym wyłożeniu okazały się tak złe, że trzeba je poprawiać i ponownie wyłożyć. Bywa, że plany są wykładane do 3-4 razy i nadal są złe. Zadziwia, że w kolejnych planach powielają się błędy, na które zwraca uwagę Wojewoda Mazowiecki i sądy w swoim orzecznictwie.

O swoich uwagach prawnych do planów wspomnę, że przyjęto ich kilka tysięcy. Dzięki temu nie było tak tragicznie.

Coraz więcej planów jest zaskarżanych przez osoby indywidualne i coraz więcej spraw Miasto przegrywa w sądach. Przegrywałoby więcej, ale część skarg, choć słusznych jest pisana niefachowo, a ponadto ludzie nie wiedzą, że można skarżyć i uchylać plan albo boją się władzy.

Wcale nie wzrosła szybkość uchwalanych planów. Średnio taka procedura w mieście trwa od 3 do 9 lat. Nawet dla mikro planów obejmujących jedną działkę.

Strasznie długo trwa rozpatrywanie uwag złożonych do planów przez obywateli. Najczęściej 6-9 miesięcy lub dłużej, choć termin ustawowy wynosi 21 dni. Dzisiaj Warszawa jest pokryta planami w ok. 36 %. Uchwalonych planów jest 258. Rozstrzygnięć Wojewody Mazowieckiego i wyroków sądów, które uchylają plany w części lub w całości jest ok. 120.

Procedur sporządzania nowych planów jest 211 tj. 34 % powierzchni Warszawy. Trudno mi zrozumieć fakt, że aż tyle procedur jest wszczętych, a tak mało uchwalanych. Średni koszt sporządzenia planu to kilkaset tysięcy złotych, w tym koszty projektanta, obsługi urzędniczej, ogłoszeń itp. itd. Nie posiadam informacji, czy w sytuacji gdy Wojewoda lub sąd uchyli plan, to czy projektant zwraca pieniądze za źle wykonaną pracę?!

Zgodnie z ustawą o planowaniu przestrzennym procedura wymaga publikowania. Prasa lokalna w Warszawie jak nie otrzymywała zleceń na ich publikacje tak nie otrzymuje. A przecież jest to prasa wysokonakładowa, która - jako jedyna - dociera do największej liczby mieszkańców a czytelnicy otrzymują ją nieodpłatnie. Nawet w dziennikach ogłoszenia dot. planów zagospodarowania maja charakter szczątkowy i nieistotny. W efekcie ukrywania przed mieszkańcami można mówić o braku informacji oraz o powodowaniu konfliktów.

W Wydziale Planowania jest nieco więcej osób niż przed objecie stanowiska przez Marlenę Happach. Wydaje się, że nieźle zarabiają. Faktem jest, że nie mają miejsca do pracy, co też ma wpływ na jakość pracy i wydajność. Po prostu kierownictwo nie umie zorganizować pracy.

Na koniec dodam, że brak jest planu pracy Komisji Ładu Przestrzennego Rady Warszawy więc nie wiadomo, które plany i kiedy będą uchwalane. Obywatele są więc nieświadomi co będzie z ich działkami. Pani Happach obiecała nową stronę internetową z aktualną informacją na jakim etapie jest sporządzanie danego planu. Nic z tego nie wyszło. Jest stara strona z informacjami nieaktualnymi i niepełnymi. Projekt uchwały Rady o reklamach sporządza się już dwa lata i trzeba chyba jeszcze rok by był uchwalony. Odrębną kwestią jest, że nikt w Biurze Architektury nie potrafi odpowiedzieć, ile będą wynosiły odszkodowania dla firm reklamiarskich za likwidację reklam, czego żąda ta uchwała. Myślę, że kilkaset milionów złotych.

Panią dyrektor Happach prosiłem kilkukrotnie o spotkanie by porozmawiać o problemach i jak jej pomóc oraz prosiłem o wywiad, ale unika mnie od roku jak ognia. 

Bogdan Żmijewski

Blowjob