sobota, 26 wrzesień 2015 13:21

Do przeczytania jeden Kopff: Quo vadis, Petru?

Napisane przez  Antoni Kopff

Właściwie to nie chce się mi już pisać na wałkowany do znudzenia temat zdrowego rozsądku rodaków, którego brak wyłazi przy lada okazji, a zwłaszcza w gorącym okresie kampanii przedwyborczych. Bo to już reguła, że wówczas ów zdrowy rozsądek jest w odwrocie, zalewany pustymi obietnicami, jałowymi dyskusjami i medialną propagandą, które utrudniają obywatelom odróżnianie fikcji od rzeczywistości. A zresztą - kto tak naprawdę podejmuje trud oceny propozycji polityków, skoro z góry wiemy, że można co najwyżej skorzystać na jednorazowej darowiźnie paru groszy, kompletnie nie przejmując się przewidywalnymi skutkami tej hojności dla gospodarki narodowej.

Dlatego też nie budzi mego zdziwienia słaba popularność debiutującego na wyborczej arenie ugrupowania Ryszarda Petru, który jako jedyny ma odwagę zająć się ekonomicznymi aspektami funkcjonowania państwa. Usiłuje on wytłumaczyć PT Publiczności, że dobrobyt obywateli to nie kwestia sejmowej uchwały czy prezydenckiej fanaberii ani nie wprowadzenie czwartej zmiany w mennicy - lecz powolny, acz ściśle zaplanowany proces pobudzania przedsiębiorczości i sprzyjanie tym, którzy się tego podejmują. Ale – siła złego na jednego! Ruszyły do ataku na „jedynego sprawiedliwego” sprzysiężone moce - od, pożal się Boże, telewizyjnych gęgołów do tzw. poważnych polityków. Ostatnio premier Kopacz, szefowa Platformy Obywatelskiej, która przecież, pod podobnymi do używanych przez Nowoczesną RP (co za głupia nazwa, swoją drogą!) hasłami wygrywała wybory osiem lat temu - nawołuje do bojkotu inicjatywy p. Petru, ośmieszając doszczętnie siebie i swoją obrosłą sadłem partię. Zapomniał wół, jak cielęciem był...

Atrybut zdrowego rozsądku, jakim jest umiejętność przewidywania również całkowicie opuścił polską lewicę. Nie jestem jej entuzjastą (zważając na historyczną proweniencję), ale przecież partia z prosocjalnym programem jest potrzebna jako przeciwwaga do taniego populizmu dążącego do dyktatury PiS-u z jego chorym na nadmiar ambicji mściwym przywódcą. Niestety - lewica zmarnowała okres rządów Platformy kłócąc się i dzieląc, promując groteskową kandydaturę w wyborach prezydenckich, by wreszcie w akcie rozpaczy demonstrować wymuszoną jedność w obliczu widma zejścia z politycznej sceny. Teraz, ustami p. przewodniczącego przypuszcza atak na p. Petru - bo przecież „przedsiębiorca” w partyjnej gwarze to „krwiopijca, wyzyskiwacz, wróg klasy robotniczej”- słowem: swołocz okropna. To on jest odpowiedzialny za „ciężką dolę szarego obywatela”, oczywiście, jeśli się tylko zapomni o jeszcze jednym określeniu tego potwora: PRACODAWCA, a więc ten, na którego działalności opiera się egzystencja „wyzyskiwanych”. Czy ktoś z lewicy pamięta, że likwidację pracodawców już raz w naszym kraju przeprowadzono, a skutki są znane? Ale pamięć obywateli jest krótka, więc używane słowa - wytrychy mogą ponownie otworzyć lewicowym kunktatorom drzwi do intratnego reprezentowania interesów „klasy robotniczej” w parlamencie.

Nie wróżę Nowoczesnej RP sukcesu w nadchodzących wyborach, bo rachunek ekonomiczny musi polec w zderzeniu z wiarą w cuda. To specjalność partii, która wypracowała całkiem oryginalny program wyborczy: połączenie niektórych zasad kapitalizmu (ale tylko w dziedzinie opodatkowania) z socjalnym rozdawnictwem i faryzeuszowską religijnością. To hymnem PiS-u, nie lewicy, powinna być „Międzynarodówka”: „Wyklęty powstań ludu Ziemi” z dodatkiem „Tak nam dopomóż Bóg”. Zastanawiająca jest ilość osób, których takie zestawienie nie razi, ale pięknie tłumaczy, dlaczego naszym państwem może kierować lekarz czy etnograf: tylko z boską pomocą.

Proponuję panu Ryszardowi Petru, propagatorowi przedsiębiorczości, wciągnięcie do jego ugrupowania tych biznesmenów, którzy nie tylko na sprycie, ale i na boskiej opiece zbili majątek. To potężna siła! Widać ich na każdym niemal kroku, jak rozpierają się w wypasionych limuzynach, jak korzystają ze specjalnego traktowania w organach podatkowych i jaki wielki wpływ mają na społeczeństwo, wskazując z ambon, kto ma być kim w naszym kraju. Na przykład - prezydentem. I wtedy, panie Petru, osiągnie pan sukces. Choć, jak podpowiada mi zdrowy rozsądek – krótkotrwały.

Jak wszystko na tym świecie.

Antoni Kopff Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Blowjob