poniedziałek, 05 październik 2015 16:35

Do przeczytania jeden Kopff: Rozdwojenie jaźni

Napisane przez  Antoni Kopff

Chcę się zająć w tym felietonie zjawiskiem, które w niepokojąco szybkim tempie zawładnęło naszym społeczeństwem. To tzw. osobowość mnoga, zwana potocznie rozdwojeniem jaźni, lecz niezbyt dokładnie - z powodu dotychczasowej rzadkości występowania - zbadana przez psychiatrów. Śmiem twierdzić, że w naszym kraju to zaburzenie stało się nagminne.

Łatwo wykryć przypadki chorobowe. Ja wpadłem na trop tej epidemii, kiedy to cierpiąc na starczą bezsenność włączyłem w nocy Superstację, w której po północy straszą telefony od widzów. Dzwonią oni z różnych stron kraju i opowiadają o nieszczęściach, jakie dotykają biedny, bo okradziony (przez rząd, oczywiście!) polski lud. Niemożliwe, żeby aż tylu obywateli padło ofiarą złodziejstwa, faktem jest, że żaden z elokwentnych, prowadzących program redaktorów nie uzyskał odpowiedzi na pytanie co i komu ukradziono. Brakuje więc dowodów na powiązanie między przyczyną (rządem złodziei), a skutkiem (utratą czegokolwiek przez obywatela), a to przecież typowe objawy tzw. osobowości wielorakiej! Otóż w umyśle dotkniętego schorzeniem osobnika powstają dwa (lub więcej) obrazy rzeczywistości i w zależności od tego, który w danej chwili uzyskuje dominację - kształtują ich zachowanie i poglądy. Po prostu: w jednym ciele mieszkają dwie osoby! To wiele tłumaczy!

Powstaniu takiej anomalii sprzyjają atakujące zewsząd przekazy medialne. Człowiek przestaje wierzyć temu, co widzi, lecz zdaje się na zasłyszane informacje. A te są zwykle złe, bo w ocenie właścicieli wytwórni medialnej piany – tylko takie przyciągają uwagę i reklamowych sponsorów. Słyszeliście ostatnio jakieś dobre? Więc jeśli np. słuchacz z Chojnic z największym oburzeniem mówi o zdradzieckim rządzie, który głodzi dzieci, to przemawia ta jego osobowość, która wypełniona propagandą wierzy święcie, że to prawda. Jego drugie „ja” w tym samym czasie bije po łapach własną, otyłą latorośl, sięgającą po kolejną paczkę czipsów.

Rozdwojenie jaźni ma także inne objawy, bo dwie osobowości, żyjące w jednym człowieku mogą się bardzo od siebie różnić. Przeprowadzone badania wykazały, że może to dotyczyć np. płci, orientacji seksualnej, wiedzy, intelektu czy nawet ciśnienia krwi. Niestety - badań na temat preferencji politycznych nie przeprowadzono, więc pozostają przypuszczenia, czy niespodziewane zmiany w tym zakresie nie stanowią objawów choroby. Przypadki Palikota i Dorna, jako dość spektakularne, byłyby dobrymi pretekstami do przeprowadzenia medycznych konsultacji. Ale przecież rozdwojenie politycznej jaźni ma szeroki zasięg, co widać i słychać wszędzie, może mieć także niedający się określić wpływ na wyniki wyborów parlamentarnych. Bo podział osobowości przebiega w głowie wyborców i jest uzależniony od chwilowych nastrojów. „Platforma wybudowała tysiące kilometrów autostrad” - cieszy się kierowca i już ma ochotę oddać głos na nią, lecz po chwili słyszy, że „naszymi autostradami nadciągną wkrótce islamscy terroryści” i opadają go wątpliwości. „Będzie obniżenie wieku emerytalnego” - obiecuje pani Szydło i już słupki rosną. „Ale emerytury będą niższe” - ripostuje pan Petru i już poparcie spada. I czego by nie tknąć, wszystko robi się czarno-białe, a w głowach coraz większy zamęt. Co wybrać, komu wierzyć, kto kłamie, a kto jest wiarygodny...

Ale czasem warto oderwać się od własnej, rozdwojonej osobowości i dać się porwać tej, która niesie w sobie optymizm i nadzieję. I dobrze, że są takie miejsca, gdzie mimo wszystkich czarnych myśli słychać radosny śmiech tych obywateli, których nie dotknęła polska choroba malkontenctwa. W ostatnią niedzielę na Mokotowie odwiedziłem kiermasz pod nazwą „Targ śniadaniowy”, gdzie obywatele przy dobrym jedzonku i w dobrych humorach oddawali się na zielonej trawce urokom pięknej jesieni. Spotkałem znajomych, a nawet sąsiadów, z którymi na co dzień nie było jakoś okazji zamienić nawet zdawkowych pozdrowień. Wspaniała inicjatywa, może dlatego, że prywatna. I oczywiście - żadnych rozmów o polityce. Bo w tej, od czasów Lecha Wałęsy, pełna stabilizacja. Jesteśmy „za”, a nawet „przeciw”. Więc o czym rozmawiać?

Może zatem 25 października każdy wyborca z rozdwojoną jaźnią powinien otrzymać dwie karty do głosowania? Po zsumowaniu wynik musi wyjść na zero.

A to lepsze niż minus.

Antoni Kopff Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.