niedziela, 22 listopad 2015 20:32

Do przeczytania jeden Kopff: Cena strachu

Napisane przez  Antoni Kopff

Zamach w Paryżu... Morze krwi niewinnych, przypadkowych ofiar i cisnące się na usta pytanie: czy nasz świat zwariował? Dyżurni mędrkowie tłumaczą przyczyny, dziennikarze relacjonują skutki, ludzie patrzą i boją się o siebie, o rodziny i o przyszłość, która wygląda na coraz bardziej czarną. Wydaje się, że zbłądziliśmy w ślepą uliczkę.

Piękne hasła o równości i braterstwie, o tolerancji i otwarciu na wielokulturowość, o demokracji i prawach człowieka padły skoszone seriami z kałasznikowów. Dlaczego? - pytają jedni z rozpaczą, inni z gniewem. Przecież mamy już dwudziesty pierwszy wiek, skąd więc to barbarzyństwo? Bo ono tkwi w nas od wieków, skryte najczęściej za cienką skorupką ogłady i konwenansów, kryjącą wpisane w ludzką egzystencję potężne poczucie bezsilności i strachu przed śmiercią.

Ten strach wykorzystują nie tylko terroryści, ale też tzw. duchowi przywódcy. Na nim bazują wszelkiej maści religijni fanatycy i fałszywi prorocy, którzy, krzątając się wokół swych ziemskich interesów, tłumaczą nieszczęścia spadające na rodzaj ludzki wolą Boga, mieniąc się jego przedstawicielami. Na użytek tego „posłannictwa” stworzono zestaw opowieści, nazwano je „religią” i skłoniono do uwierzenia w nie ludzi, szukających przyczyn niezrozumiałych dla nich wydarzeń. To w wielkim skrócie geneza istnienia wiary w Mojżesza, Jezusa czy Allaha - że wymienię tylko te najbardziej znaczące wspólnoty religijne.

Dopóki świat nie był aż tak bardzo jak dziś zintegrowany, wyznawcy tych religii żyli sobie we względnym spokoju, tylko od czasu do czasu mordując się wzajemnie - oczywiście w imię własnych, miłosiernych bogów, w okresach konfliktów odkładając na bok nauki nakazujące szanowanie życia każdego człowieka. Teraz, w globalnej wiosce, mieszkamy obok siebie, ale nie umiemy być dobrymi sąsiadami dla ludzi, którzy np. chcą po śmierci przebywać wśród chętnych dziewic, a nie wysłuchiwać występów chórów anielskich. Pomyślcie: te irracjonalne wierzenia są pretekstem do wzajemnego wysyłania się na tamten świat! W imię Boga zrzuca się bomby, strąca pasażerskie samoloty, podrzyna gardła i strzela do bezbronnych! A może wymyślono Go, by służył ziemskim nikczemnikom, usprawiedliwiając ich podłe uczynki!

Nie da się racjonalnie wytłumaczyć wszelkich zjawisk, choć wraz z postępem nauki wiele z tych, którymi straszono ogłupionych ludzi, dziś nie budzi lęku. Zaćmienia słońca, powodzie, nawet trzęsienia ziemi da się przewidzieć. Nieprzewidywalna jest tylko ludzka natura w jej złożoności: motywacjach i poziomie intelektu. Kiedy wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku - do głosu dochodzą jacyś idioci i wszystko niszczą. Naród, który chce uchodzić za otwarty i demokratyczny, nagle wstępuje na drogę prowadzącą do ponurej dyktatury. Dlaczego? Czyżby Bóg tak chciał? Inni, przestrzegający do przesady zasad swej wiary wyjmują karabiny, mordują, a potem wysadzają się w powietrze. Tego pragnął Allah? Wszystko to z wielkim bólem obserwują ci, którzy uwierzyli, że wszyscy ludzie mogą być braćmi, bez względu na kolor skóry, pochodzenie, status materialny i wyznawaną wiarę. Krwawe wydarzenia w Paryżu udowodniły, że na harmonijne współżycie narodów czas jeszcze nie nadszedł i nie wiadomo, czy kiedykolwiek naprawdę nadejdzie. Zbyt wiele nas dzieli...

Strach ma wielkie oczy - głosi przysłowie. Dziś te oczy są zapłakane.

Antoni Kopff
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.