poniedziałek, 14 grudzień 2015 11:31

Do przeczytania jeden Kopff: Bez przesady?

Napisane przez  Antoni Kopff

Ostatnio źle sypiam. To chyba wina tej pory roku, pełnej niespodziewanych wahań temperatury i ciśnienia, a może dlatego, że popadłem w nałóg - usprawiedliwiony poniekąd obowiązkami komentatora wydarzeń - oglądania telewizyjnych transmisji z obrad Sejmu. Każdy, kto śledzi to, co tam się nocami wyrabia, przyznać musi, że po takich widowiskach trudno o spokojny sen. Tych obywateli, którzy wieczorem spokojnie spać się kładli i z tego powodu tkwią w nieświadomości zawiadamiam, że zwycięska partia ogłosiła generalne sprzątanie w celu zaprowadzenia porządku. Stąd zapewne taki popyt na ścierki, szmaty i miotły. Oczywiście inicjatywa ta napotkała opór ze strony zwolenników brudu i bałaganu, ale to margines, który jak zwykle bruździ szlachetnym przedsięwzięciom, mającym dać narodowi obiecywane dobro, któremu nawet obowiązujące prawo nie będzie w stanie zagrozić.

Dlaczego więc nie mogę zasnąć? Bo przypomina mi się noc grudniowa sprzed lat - ta sama, kiedy to po północy zamilkł telewizor, a następnego ranka nie było teleranka, za to wystąpił pan w ciemnych okularach i zapowiedział „zaprowadzenie ładu i porządku”. Pamiętacie, jaki wówczas nastał porządek? Ci, którzy pamiętają, dzwonią nocami do Superstacji (bo inne telewizje takiej możliwości nie stwarzają) i opowiadają, jak wtedy było pięknie: kopalnie fedrowały, stocznie wodowały jeden statek po drugim, huty wytapiały, ludziom portfele pękały od nadmiaru milionów, a wojsko skutecznie pilnowało spokoju. A dziś wszystko rozkradzione, zaprzepaszczono dorobek pokoleń, na godziwe wynagrodzenia dla ludzi nie ma pieniędzy... Jak to nie ma! Przecież wystarczy uruchomić, jak wtedy, trzecią zmianę w wytwórni papierów wartościowych i na wszystko starczy! Dlatego należy popierać obecny rząd, który mimo kreciej roboty coraz bardziej pozaparlamentarnej opozycji zamierza dotrzymać obietnic i pragnie zapewnić obywatelom upragniony spokój i dobrobyt. Nie dziwią więc starania o dozbrojenie wojska, bo teraz na spacyfikowanie warchołów i chuliganów kałasznikowy nie wystarczą – potrzebna będzie bomba atomowa, oczywiście tylko do użytku wewnętrznego, jak zapewniają zaniepokojoną opinię międzynarodową fachowcy z ministerstwa obrony.

Zanim jednak nastąpi zbrojna rozprawa z wrogiem - zapowiadana jest ofensywa na froncie ideologicznym, do czego powołany został pan minister od kultury. Świadomy, że jego osobista interwencja w sprawie niedopuszczenia do premiery w Teatrze Polskim we Wrocławiu sztuki „Śmierć i dziewczyna” skończyła się blamażem, powołał wybitnego eksperta do oceny granych w teatrach spektakli. Nałożył on na dyrektorów przybytków Melpomeny obowiązek przedstawiania granych tam sztuk na płytach DV, co ma uchronić pracowników ministerstwa od bywania w ogóle w teatrze oraz narażania ich na szerzące się tam jeszcze zgorszenie. Zanim więc wytypowani twórcy napiszą na zamówienie rządu sztuki prawdziwie polskie i patriotyczne, trzeba publiczność ostrzegać przed chodzeniem np. na „Śluby panieńskie”, gdzie już sam tytuł sugeruje promocję związków lesbijskich. Pan minister nie zamierza wprowadzać cenzury - wszak mamy nadal wolność słowa - ale ma zadanie dbania o właściwe treści w mediach, więc co poniektórzy dziennikarze i artyści już czują nadciągający wicher zmian, dokonywanych pod osłoną nocy.

Usiłując zasnąć z niepokojem spoglądam na rozgwieżdżone, grudniowe niebo. Co jeszcze uda się nowej ekipie „zreformować” - tzn. cofnąć do stanu sprzed lat? Emerytury, szkolnictwo, rozwój gospodarczy, konstytucję? Boję się, że po wizycie w Toruniu władcy Rzeczpospolitej mogą nawet „wstrzymać Ziemię, ruszyć Słońce”, chociażby po to, aby zrobić na złość Kopernikowi, którego „ukryta opcja niemiecka” stoi w oczywistej sprzeczności z dziełami współczesnego toruńskiego zakonnika, bo to przecież wokół niego wszystko się kręci. Sejm na nocnym posiedzeniu to uchwali, prezydent natychmiast podpisze i na nic się zda powoływanie się na Galileusza. Kto zresztą mógłby oprotestować taką uchwałę? Trybunał Konstytucyjny w nowym składzie? „Ha, ha, ha”... że zacytuję posła Piotrowicza.

Powiecie pewnie, że przesadzam. Czy na pewno - ja?

Antoni Kopff 
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Blowjob