piątek, 23 czerwiec 2017 11:00

Szpital dziecięcy

Napisane przez 
Sala chorób wewnętrznych dra Dudrewicza. Sala chorób wewnętrznych dra Dudrewicza. Fot. z Tygod. Ilustr. Nr 38 (1894).

Wrażliwość społeczna jest wyznacznikiem kultury każdego społeczeństwa. Żyjemy w kraju, gdzie niedostatek i nędza były czymś naturalnym wynikającym nie tylko z braku zaradności jednostek, ale i niedorozwoju gospodarczego jaki towarzyszył nam przez wieki. Dlatego zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju instytucje dobroczynne było u nas szczególnie duże. Zaborcze rządy nie były skłonne do finansowania placówek, które w państwach cywilizowanych powstawały spontanicznie i były finansowane z funduszy publicznych jako zdobycze społeczne. My widoków na taką sytuację długo nie mieliśmy, nic więc dziwnego, że tę sferę aktywności od początku wzięli na siebie ludzie zamożni, wywodzący się z warstw arystokratyczno-ziemiańskich i przemysłowych, dysponujący znacznym kapitałem. Tak rodziły się: szpitale, sierocińce, ośrodki dla przewlekle i nieuleczalnie chorych, zakłady dla upośledzonych oraz kalek, prowadzone początkowo wyłącznie przez kościoły. Kiedy kobiety masowo zaczęły podejmować pracę zarobkową zaszła konieczność zakładania żłobków oraz przedszkoli. Dzięki inicjatywie i pieniądzom społecznym, pozyskiwanym drogą zbiórek, powstała też nie jedna szkoła, biblioteka czy świetlica. Wraz z rozwojem świadomości społecznej, nasilającą się edukacją, instytucji pomocowych, służebnych człowiekowi przybywało, stawały się one niezbędne dla funkcjonowania normalnego społeczeństwa.

W takich okolicznościach w 1869 r. powstał w Warszawie przy ul. Solnej, między Elektoralną a Leszno, pierwszy szpital przeznaczony wyłącznie dla dzieci. Niestety dość szybko zaszła konieczność jego powiększenia i modernizacji. Stało się to możliwe dzięki gronu światłych obywateli wśród, których na wymienienie zasługują: Aleksandra hr. Potocka, Anna hr. Branicka i Xawery hr. Branicki z Wilanowa, a także Natalia Wysiekierska, Konstanty Górski, Ambroży Zaborowski, Władysław Mianowski, Ludwik Kolnarski i Konstanty Gruszecki, którzy zebrali fundusze na budowę nowego szpitala dziecięcego przy ul. Aleksandria (Śródmieście Północne – daw. jurydyka) w cieniu powstałego tu wcześniej, bo w latach 1820-1823 pałacu Staszica. Projekt sporządził architekt Julian Ankiewicz, a pewne zmiany w nim wprowadził nadzorujący wykonawcę budowniczy gubernialny – Franciszek Tournelle. Nowy szpital wybudowano w latach 1873-1874. Składał się z jednopiętrowego budynku głównego, z dwiema dwupiętrowymi oficynami, wolnostojącego pawilonu chorób wysypkowych i budynku gospodarczo-magazynowego. Znalazło się w nich miejsce na mieszkania dla dyrektora i stałego dozorcy oraz pokoje dla personelu pomocniczego i służby.

Naczelnym lekarzem i zarazem dyrektorem został dr Antoni Sikorski, przy którym funkcje ordynatorów pełnili doktorzy: Leon Dudrewicz, Józef Peszke, Alfons Malinowski, Władysław Garliński. Lekarzem dyżurnym został Ludwik Rabek, funkcję kapelana pełnił ks. Ignacy Gliński. Te i inne informacje czerpię z obszernego artykułu zamieszczonego w poczytnym Tygodniku Ilustrowanym nr 38 (247) z 10 września 1894 r., gdzie m.in. czytamy: … wstępując w progi tej instytucji, człowiek zostaje owianym atmosferą dziwnie miłą, dobrą, macierzystą, nie przypominającą wcale zwykłych, szpitalnych sal z odorem jodoformu lub karbolu. Na kurytarzach widnych i czystych widzi się niekiedy konie na biegunach, małe stoliczki, zabawki dziecinne. W salach obszernych, gdzie we dwa rzędy ustawiono dziesięć łóżek, dostatnio zasłanych, napotyka się żywe, bujne kwiaty na szerokich oknach, skąd zieleń świeża już sympatyczne wywołuje w gościu wrażenie.

Już w 1874 r. leczonych tu było 423 pacjentów, spośród których zmarło 39, a pozostali zostali wyleczeni. Koszt utrzymania jednego pacjenta dziennie wynosił 53 kopiejki, natomiast 1 łóżko w skali roku generowało koszt w wysokości 151 rubli. Wchodziły w to wydatki na całodzienne wyżywienie, badania z diagnostyką, leczenie, ewentualne zabiegi operacyjne oraz koszty leków specjalnie wykonywanych w szpitalnej aptece. Wzorem szpitali w państwach protestanckich, istniały łóżka imienne, ufundowane przez sponsorów, mające wieczyste depozyty złożone na procent w banku, przeznaczone na koszty leczenia niezamożnych pacjentów, których rodziny nie były w stanie sprostać kosztom pobytu w szpitalu oraz zabiegów leczniczych. Wbrew pozorom owe łóżka nie oczekiwały na fundatorów, bo ci, jako ludzie zamożni mogli opłacić kompleksowe leczenie we własnym domu, wraz z zabiegiem chirurgicznym, co było w tamtym czasie dopuszczone przepisami. Katolickie placówki dobroczynne, w tym placówki służby zdrowia, rzadko dopuszczały możliwość korzystania z nich nie-wyznawców. Dostępne dla wszystkich, bez różnicy wyznania, były jedynie instytucje protestanckie, gwarantujące w swoich statutach korzystanie z ich usług również osób spoza kręgu wyznaniowego, bez różnicy statusu materialnego, czyli niezamożnych.

Pod koniec 1893 r. naliczono ogółem 18.341 dzieci, które skorzystały z usług tej placówki. Utrzymanie łóżek imiennych z funduszem wieczystym na roczny procent zdeponowanym w banku pozwalało na leczenie dzieci pochodzących z rodzin niezamożnych. Łóżek tych było wtedy 36, a fundusz na nie złożony sięgał 57.888 rb. i 93 kopiejek. W dniu 23 września wymienionego roku szpital dziecięcy wszedł w 25 rok swego istnienia. Po odzyskaniu niepodległości ul. Aleksandria została przemianowana na ul. Mikołaja Kopernika – tym sposobem placówka zyskała nowy adres. Burze dziejowe oszczędziły historyczne budynki stojące obok pałacu Staszica, po wojnie siedziby Polskiej Akademii Nauk. Dzisiaj w starannie wyremontowanych i zmodernizowanych wnętrzach leczone są kolejne pokolenia małych pacjentów z Warszawy ale i kraju.

Tadeusz Władysław Świątek

Blowjob